W objęciach zazdrości – o „Zazdrośnicach” Schmitta

0
31

Emocje są nieodłączną częścią ludzkiego życia. Wywierają na nas różny wpływ, nie zawsze pozytywny, chociaż to od nas zależy, na co i w jakim stopniu im pozwolimy. Zazdrość jest czymś, czego niejednokrotnie doświadczył każdy – ale czy na pewno wiemy, do czego może ona nas popchnąć? Czy znamy swoje granice?

Dlaczego sięgnęłam po książkę Erica Emmanuela Schmitta „Zazdrośnice”?

Chociaż jestem osobą, która czyta sporo, to z prozą Erica Emmanuela Schmitta – pomimo tego, że jego nazwisko jest mi znane – nie miałam do tej pory do czynienia. W końcu jednak postanowiłam zaległości nadrobić – zwłaszcza, że o twórczości tego autora słyszałam mnóstwo pozytywnych słów. Na pierwszy ogień poszły „Zazdrośnice” – niedużych rozmiarów powieść, z którą „rozprawiłam się” w dwa wieczory. Sięgnęłam po nią kierowana czystą ciekawością – i to skłoniło mnie do tego, by nieco bliżej przyjrzeć się innym dziełom Schmitta.

Kim jest autor książki Eric Emmanuel Schmidt?

Eric Emmanuel Schmitt, rocznik 1960, z wykształcenia filozof. Z zamiłowania powieściopisarz, dramaturg oraz eseista, przy czym światową sławę przyniosła mu głównie twórczość teatralna. Jest absolwentem elitarnej uczelni Ecole Normale Superieure. Po ukończeniu studiów przez jakiś czas pracował jako wykładowca filozofii – m. in. na Uniwersytecie Chambery. Jego debiutem był dramat „La nuit de Valognes” z 1991 r. Jest laureatem licznych nagród oraz wyróżnień, m. in. German Book Award za „Pana Ibrahima i kwiaty Koranu”, Grand Espaces Award za „Ulissesa z Bagdadu” i wielu innych. Jego dzieła są tłumaczone na kilkadziesiąt języków – niejednokrotnie stają się bestsellerami. Schmitt mieszka w Brukseli – od kilku lat posiada obywatelstwo belgijskie.

O fabule książki „Zazdrośnice” słów kilka

Bohaterkami książki „Zazdrośnice” są cztery młode przyjaciółki – Julia, Colombe, Anouchka oraz Raphaelle. Znają się praktycznie od zawsze. Odkąd pamiętają, zawsze dzieliły się ze sobą wszystkimi tajemnicami – nawet tymi najbardziej skrytymi. Ich historia jest pokazana w dość ważnym momencie życia – dziewczęta wkraczają w wiek dojrzewania, a relacje pomiędzy nimi zaczynają się komplikować. Z jednej strony są święcie przekonane, że przyjaźń jest wieczna i przetrwa najgorsze próby, a z drugiej mają sposobność sprawdzić, na ile rzeczywiście ich słowa są warte. Otóż Raphaelle nawiązuje korespondencję z byłym chłopakiem Julii – i to sprawia, że w znakomitych jak dotąd relacjach zaczyna iskrzyć. Niestety, w negatywnym tego słowa znaczeniu. To, co dzieje się pomiędzy dwiema przyjaciółkami, rzutuje oczywiście na pozostałe towarzyszki. Czy dziewczętom uda się pokonać ten kryzys? Czy ich przyjaźń wyjdzie z niego obronną ręką? Wybaczcie, ale więcej Wam zdradzić nie mogę. Jeśli jesteście ciekawi, jak potoczyły się losy bohaterek, koniecznie musicie przeczytać „Zazdrośnice”. Obiecuję, że na pewno nie pożałujecie.

Dodam jeszcze tyle, że powieść ma formę pamiętnika. Poszczególne jego części są pisane przez Julię, Colombe, Anouchkę oraz Raphaelle, dzięki czemu czytelnik ma sposobność patrzeć na toczące się wydarzenia z perspektywy każdej z dziewcząt. Jest to naprawdę świetnym rozwiązaniem, ponieważ w ten sposób można lepiej poznać bohaterki. Idealnym dopełnieniem całości są cytaty z utworów Szekspira – znakomicie tu pasują.

Moja opinia na temat książki „Zazdrośnice” Erica Emmanuela Schmitta

„Zazdrośnice” to powieść napisana zgrabnym i lekkim językiem, dzięki czemu czyta się ja niezwykle przyjemnie. Fabuła jest dość dynamiczna – podkręca ją to, że zazdrość, a raczej jej skutki, zostały tutaj zaprezentowane w niesamowicie autentyczny sposób. Generalnie rzecz biorąc, na pierwszy rzut oka może się wydawać, iż to zazdrość jest najważniejszym w książce wątkiem, niemniej jednak nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że intencją autora było pokazanie, jak trudny jest okres dojrzewania. Rodzice często nie radzą sobie ze swoimi nastoletnimi dziećmi, nie potrafią się z nimi dogadać, co zrzucają na karb „trudnego wieku”. To wygodne tłumaczenie, ale jak by nie patrzeć – wymówka. Takim rodzicom w pierwszej kolejności polecam „Zazdrośnice”, ale naturalnie nie tylko im.

Eric Emmanuel Schmidt wspaniale sportretował swoje bohaterki. Historia jest co prawda bardzo prosta i nie ma w niej niczego odkrywczego, aczkolwiek to, że zaciekawia i skłania do refleksji, jest zasługą tego, jak została ukazana. I tu należą się autorowi wielkie brawa, albowiem genialnie opisał więzi, które na pozór są mocne i trwałe, a w rzeczywistości odznaczają się niezwykła kruchością. Życie często wystawia nas na takie próby – bez względu na to, na jakim jego etapie się znajdujemy, chociaż wydaje mi się, że im starsi się stajemy, tym bardziej uodparniamy się na pewne rzeczy.

Powieści nie brakuje filozoficznej nuty – ale nie tej nużącej i będącej w stanie zagadać człowieka na śmierć, ale dodającej utworowi uroku i charakterystycznego wydźwięku. Osobiście nie potrafię w tej książce znaleźć czegokolwiek, do czego mogłabym się przyczepić.

Czy warto kupić książkę „Zazdrośnice”?

„Zazdrośnice” to powieść, której warto poświęcić uwagę. Przypomina o tym, że kierowani zazdrością nierzadko tracimy z oczu to, co jest ważne. Pozwalając jej zbyt często dochodzić do głosu, przestajemy kontrolować własne życie i niszczymy wszystko dookoła – a opamiętanie nadchodzi zazwyczaj za późno. Albo wcale, co jest znacznie gorszą opcją.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here